czwartek, 28 września 2017

Wywiad z Panią Marią Rekowską

Heej wszystkim :)

Dziś mój pierwszy krótki wywiad z Panią Marysią Rekowską mamą 7-letniego Szymona zaimplantowanego obustronnie.
Mam nadzieję, że takie krótkie wywiady Wam się spodobają bo to nie będzie pierwszy i ostatni.

1. Jak Pani syn stracił słuch ?
Szymon stracił słuch po zapaleniu opon mózgowo rdzeniowych.Miał 15 miesięcy jak zachorował.    
                                                     
2. Z jakich źródeł informacji dowiedziała się Pani o implancie słuchowym?
Od Pani logopedy w Bydgoszczy .Ponieważ  tam gdzie robiliśmy badania wstępne słuchu a była to PZG w Bydgoszczy ,okazało się ,że nie reaguje na dźwięk.  

3. Jak przebiegło leczenie Pani syna i gdzie ono się odbyło ?                                                  
Wszystko potoczyło się bardzo szybko. Czerwiec wyszliśmy ze szpitala po chorobie ,koniec czerwca pierwsze badania i stwierdzone, że nie reaguje .Potem następne badania i kwalifikacja. Wyznaczono wszczep na początek sierpnia, lecz doktor postanowił zawalczyć o drugi implant. Udało się i dlatego wszczep odbył się na początku września .Szymon otrzymał dwa implanty wszczepione jedno czasowo. Był to Bydgoszcz.

4. Jak przebiegła rehabilitacja?
Rehabilitacja była długa i intensywna .Tu to moglibyśmy napisać oddzielny rozdział.

5. Co Pani radzi rodzicom dzieci, które nie słyszą i nie wiedzą jak sobie poradzić w tej sytuacji ?
Co radzę? Śledzić strony szczególnie Słyszeć bez Granic.Opierać się na doświadczeniu ambasadorów i nie załamywać się.



Co prawda krótki ;/ ale to nie będzie jeden wpis z wywiadem z Panią Marysią.
Pani Marysia wkrótce opowie mi więcej o rehabilitacji Szymonka zdjęcia itp. :) Myślę, że tak będzie lepiej i wygodnie :)
Zapraszam serdecznie na stronę Słyszeć bez Granic oraz na facebooku Słyszeć bez Granic fb.
Kolejny wpis już wkrótce

niedziela, 9 lipca 2017

Wracam po długiej przerwie ! Spotkanie i pytania

Witam wszystkich moich czytelników !
W ostatnim poście pisałam o moim wyjeździe do pracy i dlatego mnie nie było. Będę starała się nadrobić stracony czas na moim blogu. Ale narazie kilka informacji :) w tym jedna najważniejsza :)
Pierwsza informacja :)
Powstała nowa strona Razem dla Słuchu na którą serdecznie Was moi czytelnicy zapraszam http://razemdlasluchu.pl. na nowej stronie można zrobić test słuchu oraz poznać Ambasadorów marki Cochlear tu odsyłam do osobnego linka
http://razemdlasluchu.pl/historie-pacjentow/skontaktuj-sie-z-ambasadorem/
Pod zdjęciami ambasadorów znajdują się ich miejsca zamieszkania oraz e-maile gdzie można do nich napisać z pytaniami, które Was dręczą :) do mnie oczywiście też piszcie, publicznie i prywatnie :)
Druga informacja :)
Brakuje mi pomysłów o czym ma być następny wpis :/ bardzo bym prosiła o komentarze o czym najbardziej byście chcieli wiedzieć ! :) Jakie pytania was dręczą, i na które bym mogła odpowiedzieć ty na blogu i potraktować to jako wpis :)
OSTATNIA WAŻNA INFORMACJA
Otóż... Ludzie z Krakowa i z okolic. Uwaga !
Jedna z ambasadorek marki Cochlear organizuje konferencję pt. "Pozwól sobie pomóc, by znów dobrze słyszeć".
Konferencja odbędzie się 22 września 2017 o godzinie 11:00 w sali konferencyjnej Urzędu Miasta Krakowa, Plac Wszystkich.
Będzie można naprawdę dużo się dowiedzieć oraz pogadać i zadać pytania na temat implantów!

To wszystko, dziękuję !!
Do przeczytania!
Natalia x

sobota, 22 kwietnia 2017

Jak radzę sobie w szkole z implantami?

Kilka postów wcześniej pisałam że jestem obustronnie zaimplantowana. Dziś wpis będzie dotyczył jak radziłam sobie w szkole przed wszczepem implantu oraz jak wszczepiono mi jeden, a potem drugi.

Przed wszczepem implantu.

W przedszkolu i do 4 klasy szkoły podstawowej byłam bez żadnego aparatu. Byłam po prostu głucha.
Siedziałam w pierwszej ławce i nauczycielka dyktując notatkę stała nade mną i mówiła głośno i wyraźnie oraz sprawdzała mi czy dobrze napisałam jakikolwiek temat. I tak było do 4 klasy.

Po wszczepie jednego implantu.

Było o wiele lepiej, ale męczyłam się bo siedząc w pierwszej ławce przy biurku nauczyciela, czasami po prostu nie dosłyszałam notatek, więc brałam niekiedy od koleżanek zeszyty by uzupełnić to co nie dosłyszałam. Była to już 4 klasa więc nauczyciele inaczej nas już traktowali, niektórzy pamiętali o tym, że nie słyszę, a niektórzy nie, więc było ciężko.

Gimnazjum

Gimnazjum... Do niego szłam bardzo dużym stresem, bałam się, ponieważ byli nowi uczniowie oraz nauczyciele. Bałam się czy będę słyszeć oraz jak klasa nowa zareaguje na to, że mają osobę, która nie słyszy. Niepotrzebnie się bałam, bo klasa jak czasami na, którejś lekcji nie dosłyszałam notatki czy jakiegokolwiek pytania powtarzali albo podawali zeszyt.

Technikum ( wszczepienie drugiego implantu )

Szkoła, gdzie nauczyciele traktują nas już jako dorosłych. Też poszłam z wielkim stresem.
Klasa pierwsza profil " technik obsługi reklamy " klasa niestety nie przyjęła tego dobrze, że jestem osobą zaimplantowaną i czasami nie rozumieli tego, byli po prostu głośni na każdej lekcji, czasami nie dawali prowadzić nauczycielowi lekcji, a co dopiero gdy ja miałam jeden implant i ciężko mi się pracowało w hałasie. Postanowiłam się przepisać w drugim semestrze, do klasy " technik obsługi turystycznej " gdzie są tam same dziewczyny i dwie moje przyjaciółki z gimnazjum. W tej klasie jest mi o wiele łatwiej, jest cicho i da się skupić na tym co mówi nauczyciel, bo nie przeszkadza mi hałas, którego nie ma.
W drugiej klasie technikum, miałam wszczep drugiego implantu. Tu wiedziałam, że w szkole i w życiu codziennym będzie mi łatwiej. Nie myliłam się, w szkole nawet hałas w klasie mi nie przeszkadza ani na przerwie, słyszę na każdej lekcji notatki i nie muszę już prosić koleżanek o przepisanie.

Nie żałuje, że mam te implanty. Każdego dnia jestem szczęśliwa, że słyszę i że mogę się spotykać z moimi przyjaciółmi. Nie wyobrażam sobie co by było gdyby...

p.s Przepraszam, za tak długą nieobecność. Ale dużymi krokami zbliża się mój wyjazd i zakończenie roku szkolnego i mam mnóstwo nauki. Mam nadzieję, że szybko to minie i będę mogła pisać regularnie.


Dziękuję za przeczytanie !
Natalia x

piątek, 14 kwietnia 2017

Wesołych Świąt 😃

Moi kochani czytelnicy ! Wesołych Świąt 🐣🐣 i mokrego dyngusa !

Ogarnięci tą wielką tajemnicą
Życzę Wam wiele radości i dobra.
Niech Ten, który powstał z grobu,
wzmocni wiarę, rozpali miłość,
niech stanie się dla Was źródłem
pokoju, zrozumienia i szacunku.

P.s Post pojawi się już jutro ! 😃

środa, 22 marca 2017

Jak implant zmienił moje życie ?

Na początek podam nazwy moich procesorów i który jest po której stronie :)
Strona lewa: BAHA 5 ( Ziutkowa )
Strona prawa: BAHA BP100 ( Ziutek )
Tak dałam imiona swoim procesorom. By było śmiesznie i żebym czuła się lepiej z moimi przyjaciółmi na całe życie :)

Jak implant zmienił moje życie ? 

Na pewno na lepsze. Dwa implanty w moim życiu to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Tym bardziej, że sama bardzo chciałam drugi implant.
Najbardziej zmieniłam się ja i mój stosunek do otoczenia. Wcześniej jak nie miałam implantów to byłam cicha, czasami się udzielałam ale tylko wśród moich przyjaciół czułam się pewniej. A jak już miałam razem oba procesory, zrobiłam się pewniejsza siebie. Zaczęłam częściej wychodzić z domu i poznawać nowych ludzi. W szkole poprawiły mi się oceny, tam też zaczęłam się udzielać. Przestałam się bać wszystkiego. Implanty to najważniejsza decyzja, zmieniły moje życie całkowicie.

Dziękuje za przeczytanie !
Natalia x

wtorek, 21 marca 2017

Dlaczego postanowiłam zostać ambasadorem Marki Cochlear ?

Dlaczego zostałam ambasadorem ?
Dlatego, że chcę pomóc ludziom usłyszeć świat na nowo. Osoby, które nie słyszą zazwyczaj zamykają się w sobie i nie chcą dać sobie pomóc. Wiem coś na ten temat, ponieważ sama byłam w takiej sytuacji.  Ludzie w szkole i poza szkołą naśmiewali się ze mnie, i były momenty że siedziałam zamknięta w pokoju i nie chciałam nigdzie wychodzić bo nie słyszałam. Ale mama i moja zgrana paczka przyjaciół byli przy mnie dla mnie w tych trudnych niekiedy chwilach.
 Dlatego chcę im pomóc , nie chcę pozwolić by oni siedzieli zamknięci w swoich czterech ścianach w ciszy skoro mają możliwość usłyszenia dźwięku na nowo. Tak jak miałam ja :)
Jak im pomóc ?
Najlepiej wypisać plusy i minusy użytkowania procesora. W mojej liście będzie więcej plusów niż minusów. Nie zniechęcać ich, najlepiej powiedzieć im jak przebiega całe leczenie i kwalifikacja do wszczepu implantu.
Sama miałam taki przypadek.
Pewnego dnia na facebook'u napisała do mnie pewna mama z prośbą o spotkanie. Kobieta chciała pomocy, ponieważ jej córka bała się wszczepu implantu i mama chciała spotkać się z osobą w wieku jej córki, która opowie swoją historię. Kobieta z córką przyjechały do mnie kilka dni później. Dziewczyna była w przybliżonym wieku co ja, zadała kilka pytań dotyczących implantu, a najważniejsze pytanie, które zadaje każda osoba to " Czy to boli ?". Odpowiedziałam szczerze że nie, to jest prawda to nie boli. Ten implant po prostu jest w naszej głowie, wszczepiony. Opowiedziałam w skrócie jak kwalifikacja wszczepu przebiegała u mnie. Starałam się opowiadać tak żeby jej nie odstraszyć, co mi się bardzo udało. Dziewczyna powoli zaczęła się przekonywać i byłam szczęśliwa, że udało mi się przekazać jej jak najwięcej plusów.
Z tego co wiem została ona zakwalifikowana do wszczepu implantu :)
Cieszę się z mojego wyboru, że postanowiłam zostać ambasadorem i pomóc ludziom  :)

  Dziękuje za przeczytanie :)
Natalia x




niedziela, 19 marca 2017

Moja historia

Moja historia z niedosłuchem, która jest ze mną od urodzenia.

Urodziłam się 24.10.1998r. z roszczepem podniebienia miękkiego. W wieku trzech lat okazało się, że z powodu powiększenia trzeciego migdała, którego nie można było usunąć, ponieważ wynikłby problem z mową. Migdał ten zasysał błony bębenkowe i powodowało to zbieranie się płynów w uszach i pogarszanie słuchu. Przez cztery lata miałam robione drenarze uszów ale to nie pomogło. W 2008 roku miałam założone aparaty zauszne ale po miesiącu użytkowania, okazało się że nie mogę korzystać z takich aparatów, ponieważ muszę mieć wentylację uszów, a te aparaty blokowały dostęp powietrza i trafiłam do szpitala i wtedy Pan Doktor zakwalifikował mnie do wszczepu  implantu BAHA, gdzie byłam pierwszym pacjentem, który miał wszczep BAHA w Katowicach. 18.11.2008 roku  odbyła się operacja,w której wszczepiono mi implant, a 10.02.2009 roku miałam założony pierwszy procesor, byłam wtedy najszczęśliwszym dzieckiem na świecie, pierwszy raz mogłam słyszeć dokładniejszy głos mamy oraz siostry, ćwierk ptaków i mnóstwo innych dźwięków, których nie słyszałam przez 10 lat swojego życia. Myślałam że to będzie już koniec moich wizyt w szpitalu ale niestety nie...

Moje uszy znów się odezwały, znów miałam z nimi problem, z którym borykałam się na początku. Lekarze ze Szpitala Górnośląskiego Centrum zdrowia dziecka, zadecydowali o operacji na otwartym uchu.  W 04.03.2010 roku odbyła się operacja, która trwała 10 godzin. Podczas tej operacji okazało się, że mam perlaka, który uszkodził narząd słuchowy i pozostał tylko nerw słuchowy, dwa miesiące później miałam taką samą operacje prawego ucha i okazało się że jest tak samo i nic więcej się nie dało zrobić. Miałam rok przerwy od operacji tylko jeździłam na wizyty. Rok spokoju i znów problemy... Ale już nie z uszami a z IMPLANTEM. Tak, z implantem. Na implant zarastała skóra, a kość nadlewała się na zaczep procesora i odbył się zabieg usunięcia tkanki ziernicowej i kolejne miesiące spokoju i znów implant i tak w kółko, z powodu zarastającej skóry nie mogłam w pełni korzystać z procesora. Na początku 2012 roku moja mama postanowiła zakończyć leczenie w Katowicach, ponieważ przez tyle lat leczenia nie uzyskałam oczekiwanego efektu, wręcz przeciwnie dodatkowo jeszcze zarazili mnie gronkowcem złocistym. Moja mama podjęła leczenie w Kajetanach, zrobiono mi jeden zabieg czyszczenia ucha z perlaka, który się odnowił. Pan Doktor nie podjął się wycięcia tkanki ziernicowej, która nadal zarastała na wszczep implantu, ponieważ nie chciał naprawiać czyjegoś błędu lekarskiego tak to ujął Pan Doktor w Kajetanach. We wrześniu zepsuł mi się procesor, a problemy z zarastają skórą na implant nie ustawały, wraz z mamą pojechałyśmy zawieźć go do Pani inżynier. Po rozmowie z przedstawicielką medicusa, i przedstawieniu jej moich problemów zaproponowała konsultację mojego przypadku u Pani Doktor Aleksandry Ślarskiej- Kaspery, kilka dni później, pojechałyśmy na wizytę. Pani doktor zadecydowała najszybciej jak to możliwe zabieg usunięcia skóry z implantu. Zabiegi usunięcia skóry trwały do momentu gdy Pani doktor zaproponowała o wszczepieniu implantu po prawej stronie. Jako że miałam wtedy 15 lat, nie chciałam. Po prostu się bałam, ale po długim namyśle i testowaniu procesora na specjalnej opasce stwierdziłam, że może będę lepiej słyszeć niż dotychczas przez jeden procesor. Operacja odbyła się 25.10.2013 roku, a 20.11.2013 roku miałam założony procesor. Niestety nie dane mi było słyszeć na oba implanty, ponieważ implant na stronie lewej cały czas zarastał skórą i znów odbywały się zabiegi usunięcia skóry i nie dość, że skóra zarastała to również kość skroniowa nadlewała na zaczep procesora i to uniemożliwiało korzystanie z procesora. We wrześniu  2015 roku przy kolejnej wizycie u Pani doktor zapytałam ją: " Pani doktor chcę słyszeć na dwa "implanty" czy będzie to kiedyś możliwe ?" Pani doktor zaczęła się zastanawiać nad wszczepieniem implantu po stronie lewej ale kilka centymetrów od "starego" implantu, który zachodził skórą i nie dało się go już ratować. Dwa tygodnie później dostałam telefon ze szpitala, że operacja wszczepienia implantu za tydzień. Czułam szczęście ale jednocześnie również zmartwienie czy kość nie odrzuci kolejnego wszczepu.  Dzień po zabiegu na zmianie opatrunku, pani doktor powiedziała: " Było ciężko mi to wszczepić, i już miałam cię odsyłać na salę. Ale wiedziałam że obu nam na tym bardzo zależało więc, udało mi się to zrobić". Byłam szczęśliwa ale jednak to nie było wszystko bo musiałam nadal czekać aż kość przyjmie wszczep. PRZYJĄŁ się ! 04.12.2015 roku miałam ponownie podłączenie drugiego procesora. Uczucie ? Najlepsze na świecie ! Miałam wrażenie, że słyszę dokładniej. Komfort mojego życia poprawił się o 100%. Poprawa była z mową, ponieważ wcześniej mówiłam głośno, wręcz krzyczałam a teraz mówiłam o wiele ciszej. Pierwszy wszczepiony mi zaczep w dalszym ciągu tkwi w mojej głowie i jest zarośnięty i w ogóle go nie widać.

Po tylu latach i po tylu operacjach nadal jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.  To wszystko zawdzięczam mojej mamie, która nigdy się nie poddała i walczyła do końca bym słyszała najlepiej.